środa, 9 grudnia 2015

"W UKRYCIU" DANIELLE STEEL


Biorąc do ręki powieści obyczajowe spodziewamy się przewidywalnej, często kiczowatej, historii dwojga ludzi po trudnych czy dramatycznych przeżyciach, którzy się spotykają już na samym początku książki. Do „W ukryciu” Danielle Steel podchodziłam raczej sceptycznie. Okładka przypominała te z poczytnych romansów dla kur domowych, pewnie też dlatego nie oczekiwałam niczego nadzwyczajnego. Do tej pory nie zapoznałam się z twórczością tej pisarki (teraz tego żałuję), pomimo, że u mnie w domu było sporo woluminów autorki. Zaczynałam swoją przygodę z gatunkiem obyczajowym  poznając prace Nory Roberts, Santy Montefiore i Sandry Brown, może dlatego sądziłam, że spotkam kolejną, wyświechtaną już historyjkę o miłości. Okazało się jednak, w jakim wielkim byłam błędzie.

Fabuła rozpoczyna się od opisu tajnego agenta DEA pracującego od trzech lat pod przykrywką w Bogocie, gdzie rozpracowuje kartel narkotykowy działający na ogromną skalę. Poznajemy jego, w brew pozorom, szczęśliwe życie z siostrą lidera gangu, z którą mieszka głęboko w kolumbijskiej dżungli, w chwili gdy spodziewają się narodzin dziecka. Ale w jednej chwili wszystko się zmienia, agent zostaje zdemaskowany i musi uciekać z kraju ratując swoje życie.

"Czuł się tak, jakby wessała go pustka, jakby zawisnął w przestrzeni pomiędzy dwoma światami."

Następnie poznajemy Arianę, utalentowaną dziewczynę mieszkającą w Nowym Yorku, pracującą w branży modowej, która opiekuje się starszym i schorowanym, ale nadzwyczaj inteligentnym ojcem. Ma z nim świetny kontakt, gdyż nie tak dawno zmarła jej matka, co zbliżyło ich do siebie jeszcze bardziej. Ambitny ojciec po długich i trudnych staraniach, otrzymuje propozycję ambasadora w Argentynie. Bez wahania przyjmuje stanowisko i w raz z Arianą przeprowadzają się do Buenos Aires. Po kilku miesięcznym beztroskim życiu w nowym kraju, dziewczyna zostaje porwana…

„ Nie poznawała w swojej głowie niczego- była jak szafa w pokoju hotelowym, który należał do kogoś innego. Tyle, że teraz to ona musiała tak mieszkać, z myślami kogoś innego, które nie pasowały do tego, kim była dawniej. Czuła się jak duch – bez przyszłości i bez przeszłości.”

Oboje przechodzą bardzo długa drogę po traumatycznych przeżyciach, którą poznajemy wraz z każdą kolejną stroną książki. Akcja jest bardzo wartka, szybko zmienia swój bieg, dlatego też niesamowicie szybko się ją czyta. Ale bez najmniejszego problemu jesteśmy w stanie za nią nadążyć. Historia jest opisywana przez narratora trzecioosobowego, a dialogów jest jak na lekarstwo. Ale nie zrażajcie się tym. Pierwszy raz miałam styczność z takim stylem pióra, jednakże  pochłonęła mnie do końca. Przepadłam jak kamień w wodę.

 „W ukryciu” to książka bardziej w gatunku obyczajowo-sensacyjnym z delikatną nutą romansu. Sporo tam też wątków psychologicznych, przede wszystkim zapoznajemy się z terminem syndromu sztokholmskiego, którego doznaje jeden z bohaterów książki. Nie spodziewałam się, że Danielle Steel ma tak ciekawie przedstawia wykreowaną fabułę i pisze w taki nadzwyczajny sposób. Z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu, niezależnie od wieku czy zainteresowań. Historia tych dwojga była jedną z lepszych czytanych przeze mnie w tym roku.

Moja ocena: 6-/6

Gatunek: Powieść obyczajowo-sensacyjna
Wydawnictwo: Między słowami
Ilość stron: 352




6 komentarzy:

  1. Steel zazwyczaj zwie się królową romansu, ale jak na razie, to nie miałam przyjemności sięgnąć po jej powieści. Jak widać, po sensację i obyczajówki też sięga w swojej twórczości :) Może kiedyś będę miała okazję, bo według twojej oceny widać, że warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie niesztampowa fabuła, mnie powaliła na kolana :D

      Usuń
  2. Ogromnie zaintrygowałaś mnie swoją recenzją. Bardzo lubię powieści obyczajowe z nutką sensacji i romansu, dlatego jestem przekonana, iż powyższa pozycja przypadnie mi do gustu. W każdym razie rozpoczynam poszukiwania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa Twojej opinii na temat tej pozycji ;)

      Usuń
  3. Moja mam kocha Steele, ale muszę przyznać, że mnie zaintrygowałaś. Chyba i ja się w końcu skuszę na jej książki, a przynajmniej na powyższą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale rozumiem Twoja obawę przed książkami tego typu. Ja się przemogłam i nie żałuję. Na dniach będę jeszcze jedną w miarę nową pozycję tej autorki czytać, ciekawe czy też mnie porwie jak powyższa.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli lubisz mojego bloga, to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza :)