poniedziałek, 1 sierpnia 2016

CO MNIE IRYTUJE W BLOGACH KSIĄŻKOWYCH?



Od dłuższego czasu zanosiłam się, żeby napisać tekst odnośnie blogów książkowych wynalezionych w internecie. Jak mam tylko wolną chwilę to dosłownie przekopuję neta w poszukiwaniach blogów, które mnie zainspirują, doedukują czy najzwyczajniej na świecie rozbawią. Z przykrością muszę stwierdzić, że takowych jest niewiele. Większość nie wyróżnia się niczym specjalnym, a szkoda, bo uwielbiam pochłaniać ambitne recenzje na temat książek czy seriali lub czytać artykuły okołoksiążkowe z przemyśleniami innych blogerów.

Codziennie wynajduję kilka „nowych”, nieznanych mi do tej pory blogów, aczkolwiek spora część z nich zawiera recenzje pozycji takich książek, których jest wszędzie pełno. Najczęściej są to romansidła, obyczajówki czy erotyki, niekiedy młodzieżówka. Nie ukrywam, że sama czytuje książki tych gatunków, ale ostatnimi czasy coraz mniej, bo już mnie w nich nic nie zaskakuje. A ja nie lubię monotonii. Tak więc po co zaglądać na bloga, w którym jest dokładnie to samo, co na pięciu innych?

W ostatnim miesiącu szukałam więc stron z publikacjami opinii o literaturze opartej na faktach, na przykład reportaży kobiet opowiadających o krajach Biskiego Wschodu czy książkach podróżniczych. I wiecie co? Znalazłam może z trzy takie blogi. Choć na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej pozycji o takiej tematyce, jednak jest to chyba nadal temat tabu czy wątek nie lubiany przez większe grono czytelników, bo zaledwie garstka osób je recenzuje. Lubuję się także w gatunku powieści strickte sensacyjnych (nie mylcie ich z kryminałami, bo to dwa różne gatunki), ale znalezienie recenzji z takimi pozycjami graniczy z cudem. Zdarzają się oczywiście wyjątki. Lecz o tym za chwilę.

Tak więc w trakcie moich poszukiwań zaglądam do wielu blogów, ale to co na nich widzę dosłownie aż razi w oczy. Część stron ma tak koszmarną szatę, gdzie tło jest w tak pstrokatym kolorze co sprawia, że aż nie chce się tego wszystkiego czytać. Gdy dodamy do tego „dziką” czcionkę lub ciąg tekstu bez widocznych akapitów czy enterów, a całość jest na szerokość może jednej trzeciej monitora, to mamy już kompletne dno. Nawet choćby nie wiem jaki to był dobry artykuł, to go nie przeczytam, bo szybciej mnie głowa rozboli, niż przyswoję tak przedstawioną treść. 

Kolejnym minusem grupy blogów jest brak zdjęć opisywanej książki. Wiem, że wykonanie ciekawej fotografii pochłania trochę więcej czasu, jednak okładka ściągnięta z internetu nie zachęca do wejścia na bloga. A w momencie gdy ktoś jest wzrokowcem, tak jak ja, to ładna oprawa artykułu aż krzyczy „wejdź do mnie i przeczytaj moje wypociny”. Wtedy nawet mogę przymknąć oko na drobne błędy w tekście. Nie zapomnijcie, że nadmiar także nie jest dobry. Za duża ilość zdjęć, w tym gifów odciągających wzrok od treści, także nie jest zaletą. Zapewne część blogerów powie, że przecież nie jest fotografem i nie wie jak robić ładne zdjęcia. Ale to chęci się liczą, w necie jest pełno poradników z podstawami. Sama nawet takowy napisałam i umieściłam na blogu. Poświęć trochę czasu, a będzie widać efekty.

Jednak co kompletnie mnie rozbraja podczas odwiedzin u innych, to to że po zostawieniu komentarza nie doczekuję się na niego odpowiedzi. Mam wrażenie, że autorzy takich stron traktują blogowanie zbyt powierzchownie. Byle tylko dostać egzemplarz recenzencki, przeczytać książkę, napisać kilkuzdaniową recenzję (często z licznymi błędami stylistycznymi lub interpunkcyjnymi), opublikować i nie poświęcić ani chwili więcej. Bo i po co? Wydawnictwo zobaczy, że wywiązał się z umowy i opublikował notę. A przecież chyba nie oto chodzi w prowadzeniu bloga książkowego.

Wspomniałam o wyjątkach od reguły. Znajdują się perełki w morzu blogów, które dosłownie powalają na kolana. Strona wygląda schludnie, bardzo profesjonalnie i jest prowadzona rzetelnie, jak na prawdziwego bloga przystało. Natomiast teksty są świetne, oprawione przepięknymi zdjęciami własnego autorstwa, a na dodatek autor nie ignoruje swoich czytelników i sprawnie odpowiada na wszystkie komentarze, nawet te negatywne. Aby pokazać o co mi chodzi, pozwolę sobie zalinkować kilka, inspirujących według mnie, blogów.

MAW READS - blog wynaleziony niedawno, jednak mnie zachwycił bardzo szybko.

LUKKILUKE - kontrowersyjny, zabawny blog o książkach i filmach/serialach.

TO CZYTAJĄ SAUDYJSKIE WIELBŁĄDY - nietypowy blog z recenzjami powieści o Bliskim Wschodzie.

NIEBIESKI STOLICZEK - lubię tu zaglądać ze względu na zabawne artykuły okołoksiążkowe.

NIE TERAZ, WŁAŚNIE CZYTAM - ciekawy blog z różnorodnymi recenzjami.

Reasumując, ten tekst wytyka wiele błędów popełnionych przez innych blogerów, jednak nie miał on na celu obrażania czy szydzenia z kogokolwiek, a raczej chodziło mi o przedstawienie konstruktywnej krytyki. Mam nadzieję, że może to zmotywuje do dalszego działania i przyłożenia się w prowadzenie bloga. Pewnie część osób, po przeczytaniu tego tekstu spojrzy na moją stronę i wytknie mi błędy. Pewnie sama bym tak zrobiła ;p Jednak staram się jako mogę, cały czas doskonale swój warsztat pisarski, jak i fotograficzny. Szukam inspiracji na innych stronach, co niekiedy pochłania sporo mojego wolnego. Pomimo natłoku innych obowiązków, robię wszystko co w mojej mocy, by mój blog czymś się wyróżniał, a każdy komentarz pozostawiony u mnie otrzymał odpowiedź. 

Liczę także na Wasze opinie na ten temat w komentarzach poniżej :)

24 komentarze:

  1. Dziękuję za wyróżnienie i podlinkowanie - zrobiło mi się bardzo miło;) To cudowne uczucie kiedy ktoś docenia Twoją ciężką pracę. Zajrzę na pozostałe blogi, bo nie wszystkie znam. Co do samego tematu to masz sporo racji. Mam wrażenie, że ma to związek z wiekiem blogerów. Wielu z nich jest dopiero w szkole średniej lub na studiach a to zazwyczaj oznacza brak kasy. Własna strona wydaje się więc być dobrym źródłem książek. Chociaż i to jest nieco naciągana teoria, skoro zawsze można "ściągnąć" książkę ze strony z popularnym gryzoniem w nazwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię Twoje teksty chociażby za poczucie humoru :) Co do blogerów i ich wieku, to faktycznie wiele nowych blogów powstaje dzięki ludziom w wieku szkolnym, którzy mają dużo wolnego czasu i niewielki budżet. Co też przekłada się na jakość, albo raczej na byle jakość.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy tekst. W sumie to taka budująca krytyka, z której można wyciągnąć konstruktywne wnioski. Bardzo się cieszę, że podlinkowałaś kilka ciekawych blogów. Zaraz na nie zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki właśnie miałam cel, zmotywować, a nie obrazić :) Choć nie wiem ile osób z takiej krytyki skorzysta...

      Usuń
  3. Cholera, nawet nie wiedziałem, że jestem kontrowersyjny :D Dziękuję serdecznie za wyróżnienie - to naprawdę bardzo miłe. Nawet pomimo, iż nie spełniam wszystkich warunków ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kontrowersyjny to dość mocne słowo, jednakże lubię Twój nieco "inny" styl pióra, punkt widzenia oraz to, że nie patrzysz na to, jak ktoś odbierze Twoją opinię. Piszesz to co myślisz, a to lubię.

      Usuń
  4. Tekst trafiony. Ja dodałabym jeszcze fakt, że istnieją blogi, które zachłystują się współpracami i by je utrzymać, wszystkie książki przeznaczone do recenzji oceniają na 10/10.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Właśnie zapomniałam wspomnieć o tych "pozytywnych" recenzjach. Sama miałam ostatnio przypadek, że zostałam poproszona przez pewne wydawnictwo o nie umieszczanie na blogu recenzji książki (którą byłą świeżutką nowością polską), bo była za bardzo negatywna. A ja się poświęciłam, przeczytałam irytująco nudną i ciężką dla mnie pozycję, napisałam opinię i nie mogłam jej opublikować. Do tej pory w Internecie widuje same pozytywne noty o tej pozycji. Ciekawe dlaczego? Czy faktycznie niektóre wydawnictwa nie zgadzają się na krytyczne spojrzenie blogerów, czy takowe książki są zbyt "dziwne" tylko dla mnie? Jednakże miałam ostatnio przypadek, że polska autorka pochwaliła moją recenzję z oceną 4/6, bo właśnie nie była zbyt przesłodzona.

      Usuń
  5. Z zainteresowaniem przeczytałam tekst, w którym jest wiele spostrzeżeń zaskakująco zbieżnych z moimi.
    Na blogach królują obyczajówki, rzadko kryminał, fantastyki prawie na lekarstwo, inne gatunki niemal całkowicie nieobecne.
    Większość recenzji to ach i och, jakież to doskonałe! A guzik, wcale tak nie jest, niektóre z tych ledwo strawiłam.
    Nie wchodzę w układy "książka za recenzję", więc nie wiem, czy to faktycznie zalecenie wydawnictwa, by pisać tylko dobrze. Jeśli tak, jest, to wyrządzają autorom wielką krzywdę, bo jak można wyeliminować błędy, jeśli nie ma nikogo, kto by je wytknął?
    Zakładając bloga, chciałam pisać uczciwie o moich odczuciach, a nie słodzić, lecz okazało się, że jeśli krytykuję dzieła innych polskich autorów, to znaczy, że jestem zazdrosna :(
    Dlatego odpuściłam, a mój blog zaczął służyć w zasadzie wyłącznie do przedstawiania informacji o moich planach, postępach prac wydawniczych itp.
    A 4/6 uważam za dobrą ocenę. Świadczy, że jest szczera, wyważona i wiarygodna. Bo nie czarujmy się, nie potykamy się co krok o arcydzieła. W każdym razie ja cieszyłabym się z takiej oceny. :D
    Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszych sukcesów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Z fantastyką nie jest tak źle, częściej ja spotykam na blogach niżeli pozycje z gatunku fantastyka czy l.faktu. Może dlatego łatwiej mi jest dogadać się z wydawnictwami, bo nie chce tego co wszyscy. Ale to temat na osobny artykuł :)
      Mimo wszystko zgadzam się na książki w zamian za recenzję, jednakże na moich warunkach;p A proszę mi uwierzyć, wiem czego chcę i potrafię postawić na swoim.
      Przykro jest też słyszeć fakt, iż zetknęła się Pani z tak negatywnymi opiniami o swoim blogu, co spowodowało zaniechanie recenzowania. Może po prostu nie warto ich słuchać? Zgodnie z przysłowiem:"Nie ważne jak gadają, ważne żeby mówili" wierzę, że przede wszystkim te kontrowersyjne blogi są dobrze odbierane.
      I zgadzam się z tym, iż trudno trafić na arcydzieło. Dlatego zdarza mi się, nie oceniać niektórych pozycji, gdyż trudno nadać notę, gdy ma się mieszane odczucia.
      Nie mniej uważam, że każdy blog i każdy recenzent (który powinien być też krytykiem) powinien być subiektywny, bo przecież chyba o to właśnie chodzi. Nie o popularność, a o prawdomówność...

      Usuń
  6. Poczytałam komentarze i dodam jeszcze swoje zdanie: krytyczna recenzja czasem robi wiele dobrego, bo właśnie te krytyczne zachęcają mnie do sięgnięcia po daną książkę- choćby po to, by przekonać się czy moje odczucia będą takie jak autora recenzji negatywnej.

    Natomiast z jednym się zgadzam- brak odpowiedzi na komentarz jest wkurzający. Starasz się, czytasz tekst, piszesz do autora a on tylko liczy ilość obserwujących (czego swoją drogą ja nie robię- próbowałam, ale nie znam się na G+ i wcale nie chcę się znać. Albo ktoś to akceptuje, albo nie...)

    Od początku prowadzenia bloga odpisuję na komentarze, bo w ten sposób doceniam to, że ktoś poświęcił czas, by nasmarować to zdanie.

    Jakiś czas temu regularnie zaglądałam na blogi kilku nastolatek, bo całkiem nieźle je prowadziły i miały fajne spojrzenie na świat- takie spojrzenie oczami młodszego pokolenia ;) Ale choć komentowałam i zadawałam pytania- na żadne nie doczekałam się odpowiedzi. Cóż. Tyle- przestałam tam zaglądać.

    U mnie nie znajdziesz książek brutalnych, ani 'ociekających krwią' bo takich nie lubię i nie czytam ;) Miłość, radość- ach różowo mi :D
    Ale na post 'okołoksiążkowy' zapraszam, bo takie u mnie się pojawią. Tyle, że więcej mam ich na razie na komputerze niż upublicznione ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety niektórzy blogerzy, pomimo dobrego bloga, zniechęcają swoim podejściem czytelników.
      Czekam z niecierpliwością na Twoje nie opublikowane artykuły :)

      Usuń
  7. Ja od siebie dodam tylko tyle, że nie twierdzę by konieczne było odpowiadanie na komentarze. Gdy ja zadaję czytelnikom na końcu postu jakieś pytanie, to oni mi odpowiadają w komentarzach. Z kolei gdy ktoś mnie o coś zapyta, to tylko wówczas odpowiadam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoją filozofię odnośnie własnego bloga. Moim zdaniem odpisanie na każdy komentarz, sprawia przyjemność czytelnikowi i wzbudza wzajemne zaufanie.

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy artykuł :) blogi, które podlinkowałaś oczywiście odwiedzam :) na komentarze staram się odpowiadać regularnie :) ja na razie erotykami się nie przejadłam, bo czytam je od niedawna, więc jeszcze przez jakiś czas będą na moim blogu :) u Ciebie jestem pierwszy raz, ale będę zaglądać częściej ;) pozdrawiam :)
    http://reading-mylove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny. Zajrzałam i do Twojego bloga. Jest świetny, trafia w mój gust. Na pewno jeszcze do niego zajrzę :)

      Usuń
  9. No aż urosłem z dumy :)
    ps. p. Anna L. odezwała się do Ciebie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ;) Nie dostałam wiadomości od żadnej P. Anny...

      Usuń
  10. Zgadzam się ze wszystkim, choć co do zdjęć przy recenzjach itd... Ja np. mam taką sytuację, że czytam dużo ebooków, a im się zdjęć już nie zrobi + przez niemal 8 miesięcy mieszkam na stancji, gdzie nie mam po prostu żadnych książek. Studia to ciężki kawałek chleba... Oj, rozgadałam się nie na temat.
    Mnie także denerwuje to, że jedna książka ma miliard recenzji, a inne jedną lub dwie. Dla przykładu "Szklany tron" czy "Dziewczyna z pociągu" przyprawiają mnie już o mdłości, gdy widzę kolejną recenzję na kolejnym blogu.
    Naprawdę fajny artykuł i dobry dla osób, które zaczynają przygodę z blogowaniem. Warto od początku nie popełniać nagannych błędów :)
    Pozdrawiam
    Zbiór literackich pomysłów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia książek w wersji cyfrowej także można zrobić ciekawie, nawet jeśli mają czarno-biały obrazek. Kreatywność potrafi zdziałać cuda. Osobiście jestem wzrokowcem, jednak wiem, że spore grono patrzy za treść i przesłanie, a nie na szatę graficzną.
      Cieszę się też, że masz podobne zdanie co do niektórych kwestii :)

      Usuń
  11. Nie mam zamiaru się czepiać, ale skoro już wypunktowujesz co Ciebie irytuje w blogach książkowych, czuję się upoważniony do zabrania głosu.

    1.Tekst jest długi, a w internecie mało kto czyta długie teksty.
    2.Lepiej, zarówno dla czytelnika jak i dla autora, gdy tego typu teksty będą wypunktowane. Wypunktowanie sprawia że ten wpis jest bardziej widoczny w wyszukiwarkach.
    3.Każdy robi byki stylistyczne i ortograficzne. Te pierwsze Tobie też się przytrafiły, właśnie w tym tekście.
    4.Nie na każdy komentarz da się odpowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sobie cenię szczerą odpowiedź. Za co dziękuję. A więc w odpowiedzi na Twoje uwagi, przyznam Ci rację. Każdy robi byki w tekstach, jesteśmy tylko ludźmi. Jednak mi nie chodziło o wyrywcze błędy czy literówki, tylko o kompletny brak interpunkcji czy popełnianie podstawowych błędów języka polskiego. Sama jestem samoukiem i wiem, że daleko mi do perfekcji. Jednak staram się jak mogę, ciągle podciągając swoją polszczyznę.

      Punktowanie jest dobre, ale nie w każdym tekście ;p Osobiście lubię rozwinięcie każdej myśli, a każdą myśl podzielić na osobny akapit :)

      Staram się odpowiadać na większość komentarzy. Jako czytelnik innych blogów czuję się doceniona, gdy autor docenia mój komentarz. Dlatego u siebie na blogu staram się odpowiedzieć każdemu.

      Usuń
  12. Muszę przyznać, że z wyróżnionych przez Ciebie blogów znam tylko Nie teraz, właśnie czytam.
    W wolnej chwili na pewno odwiedzę pozostałe, chociażby z czystej ciekawości :-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli lubisz mojego bloga, to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza :)