czwartek, 12 maja 2016

JAKIM UKŁADACZEM KSIĄŻEK JESTEŚ?



Jeśli kochasz książki tak samo jak ja, to na pewno posiadasz setki, a może nawet tysiące woluminów w swojej biblioteczce. Bo jak wiadomo, książek nigdy za dużo. Jednak, by szybko odnaleźć się w tak ogromnym zbiorze, trzeba udoskonalić do perfekcji metodę ich katalogowania i układania na regałach. Każdym mol książkowy ma inne podejście do tego. Do tej pory spotkałam się z kilkoma metodami, które być może znacie, ale jeśli nie to chętnie się podzielę tą wiedzą. 

Do tej pory zauważyłam 7 grup układaczy: 

1. Klasyk – gatunki i autorzy oznaczają harmonię!

To chyba najbardziej spotykany sposób porządkowania literatury na półkach oraz najczęściej widziany w księgarniach czy domach ceniących ład i porządek. Każda pólka to inny gatunek literacki, a na niej książki pogrupowane są autorami. 

2. Naukowiec – chronologia alfabetyczna is the best.

I tu możemy wyróżnić dwa rodzaje: rozkład książek według tytułów lub według pisarza. Tej metody używają czytelnicy z genialną pamięcią do nazewnictwa, bo normalny szaraczek jak ja, nie spamiętałby setek tytułów swojej kolekcji.

3. Matematyk - geometria rządzi.

Tylko fanatyk figur geometrycznych układa książki tak, by tworzyły linie proste lub skośne. Od największej do najmniejszej lub na odwrót. Ale czy jest w tym jakaś logika?

4. Maniak designu - kolor rozwesela.

Niejednokrotnie spotkałam się z regałami wyglądającymi jak prawdziwa tęcza. Woluminy stoją zgodnie z kolorem okładki, a raczej grzbietu okładki. Nie ukrywam, że efekt jest bardzo kreatywny, nadając nawet nudnemu wnętrzu mieszkania szczyptę designu.

5. Artystyczny nieład - książki lądują tak, jak są nabywane.

Niekiedy czytelnik nie przykłada większej uwagi do katalogowania swojego zbioru. Tak więc książki piętrzą się na regale w takiej kolejności, jak są nabywane, czyli bez ładu i składu. Na początku są książki otrzymane w spadku po dziadkach, potem z biegiem czasu dostawia się coraz to nowsze pozycje. Szczerze mówiąc, w życiu bym się nie odnalazła w takiej biblioteczce. Ale nie ukrywam, że tak zapełnione półki wyglądają intrygująco. Każde spojrzenie na regał zaskakuje nieznaną pozycją. 

6. Lubię, nie lubię - faworyci górą.

To raczej nie jest styl dla stereotypowych moli książkowych, bo Ci kochają wszystkie książki. Chodzi mi tu o podział pozycji na te, co skradły serce i zachęcają do dalszej rekomendacji lub powrócenia do nich w przyszłości oraz tych pozycji, które się hejtuje.

7. Eklektyzm- mieszanka klasyki, nieznanego i odrzuconego.

Wszystkie książki przeczytane lądują na półkach zgodnie z kategorią literacką, oczywiście według mojego własnego subiektywnego zdania. Natomiast pozycje, które muszą nabrać tak zwanej „mocy urzędowej” czekają na swoja kolej, stojąc na osobnej półeczce. Nie są posegregowane, gdyż nadal nie wiadomo, do jakiego gatunku je zaliczyć. Istnieje jeszcze jednak półka z woluminami, które nie przypadły mi do gustu ( co nie znaczy, że są złe czy mdłe, ale są gusta i guściki) i należy je podarować komuś, kto ich bardziej potrzebuje. 

Sama należę do tej grupy ludzi, którzy właśnie w taki sposób odnajdują się w swoim zbiorze i jestem zadowolona z takiego wyboru. Ale jak już pisałam, każdy jest inny i ceni w książkach co innego

Do jakiego rodzaju układaczy książek siebie zaliczysz? A może wymyśliłaś/eś inną metodę, ułatwiającą Ci ogarniecie swojego zbioru?



12 komentarzy:

  1. Cóż... moje książki są wszędzie. Początkowo próbowałam je jakoś segregować ze względu na gatunek- powieści sensacyjne męża osobno, powieści "kobiece" osobno, literatura popularna do pracy, albumy, klasyka. Teraz mam wszystko wszędzie, tj. dokładnie tam, gdzie jeszcze cokolwiek da się wcisnąć. Tylko przewodniki i mapy mam w jednym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak udaje Ci się odnaleźć w tak artystycznym "ładzie"? Podział na gatunki nie zdał testu czy po jakimś czasie brakowało już miejsca na coraz to nowsze książki?

      Usuń
  2. W założeniach mam poukładane kolorem, ale teraz bardziej na zasadzie - gdzie się zmieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Cię skłoniło do zmiany metody układania?

      Usuń
  3. ja chyba należę do ostatniej.książka ląduje na określoną,gatunkową półkę dopiero po przeczytaniu.te,które jeszcze czekają na swoją kolej,mają swoją osobną...
    bardzo ciekawy i kreatywny wpis! 😊
    pozdrawiam!

    marcepanowerecenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to najbardziej intuicyjny układ :) I dziękuję za miło słowo :)

      Usuń
  4. Zasadniczo nieład. Po prostu na pewnym etapie trudno o coś innego, nie mam tyle miejsca na półkach, żeby ładnie wszystko posegregować. Staram się nie dać całkiem zjeść chaosowi, osobno trzymam książki nieprzeczytane, wśród przeczytanych staram się przynajmniej oddzielać beletrystykę od niebeletrystyki, ale powoli przegrywam walkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje braku miejsca na książeczki. W takim razie życzę na najbliższe urodziny czy inne święto, wielu książek i jeszcze większej ilości półek :)

      Usuń
    2. Tylko że problem tak naprawdę nie polega na braku półek. Problem polega na braku miejsca na kolejne regały :P Ale nie powstrzymuje mnie to przed kupowaniem kolejnych książek, po prostu układam je w stosy na podłodze.

      Usuń
    3. Aaa teraz rozumiem w czym problem polega :) Na to chyba nie mam żadnej rady ;p

      Usuń
  5. Ja układam raczej autorami i tytułami :D Chociaż ostatnio nie mam już nigdzie miejsca i w zasadzie upycham gdzie się da...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzę, to brak miejsca jest chyba najczęstszym problemem wśród moli ;p

      Usuń

Jeśli lubisz mojego bloga, to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza :)