wtorek, 16 lutego 2016

"W SZPILKACH NA TROPIE. PRAWDZIWA HISTORIA O DAMSKIEJ AGENCJI DETEKTYWISTYCZNEJ" REBECCA JANE


„- O mój Boże!!! – obie siedzimy zszokowane - Czy on robi to, co ja myślę?
- Chyba tak. – mówi Steph, gapiąc się ze zdumieniem. 
- Koleś kradnie bojler.”

Ile razy miałaś ochotę śledzić swojego chłopaka, bo podejrzewałaś swojego partnera o zdradę? A może zdarzyło Ci się już zadzwonić do agencji detektywistycznej, by zdobyć dowody potwierdzające realne zarobki ex męża, który miga się przed płaceniem alimentów? Jeśli tak, to musisz poznać Prawdziwą historię Damskiej Agencji Detektywistycznej”. A nóż widelec znajdziesz tam rozwiązanie swojego problemu.

Nie tylko Tobie zdarzają się takie sytuacje. Rebecca Jane także nie miała szczęścia w swoim związku, węsząc zdradę. Chcąc dowieść cudzołóstwo swojego mężulka, Rebecca bacznie przyglądała się jego poczynaniom, drepcząc za nim krok w krok, oczywiście by ten o niczym nie widział, by uzyskać materiał dowodowy do rozwodu. W taki właśnie tradycyjny sposób nauczyła się inwigilacji, czyli subtelnej, aczkolwiek skutecznej metody obserwacji, wyszukiwania i zbierania niezbędnych dla klienta informacji. Wiedząc, że istniejące już agencje nieszczególnie przejmują się zrozpaczonymi żonami, a na dodatek zdzierają spore sumki pieniędzy za drobne usługi detektywistyczne, Jane wraz z przyjaciółkami postanawia otworzyć swój interes. Tropienie niewiernych partnerów wydaje im się dobrą zabawą, która może być dochodowym zajęciem. A co ciekawsze, wiedzą iż kobiety nie budzą podejrzeń, więc nie obawiają się spalenia swojej przykrywki. 

„Dziewczyny ochrzciły mój bagażnik „Narnia”, ponieważ mieści wszelkie akcesoria do kamuflażu: odzież na zmianę, peruki, okulary, kosmetyki do makijażu – do wyboru, do koloru.”

Zdarzały im się jednak nietypowe i przezabawne sytuacje, chociażby podczas kilkugodzinnej przesiadówie w aucie, napadł ich „mały głodek”, a końca obserwacji nadal nie było widać.

„-Tak, chciałabym wegetariańskie chow mein z nerkowcami, kurczaka w sosie słodko-kwaśnym z ryżem i sajgonki. Adres dostawy… Samochód pod numerem 21 przy Portland Gate Aventue. Podać numer rejestracyjny?”

Czytając opisy zleceń, z jakimi kobiety miały styczność, ubawiłam się po pachy. Niektóre zadania wymagały sporej kreatywności, jednak dziewczyny zawsze wykombinowały ambitny plan, genialnie się w niego wczuwając, po czym w sposób błyskotliwy wprowadzały go w życie. Jane nie rozpisuje się na Bóg wie na ile stron, by naszkicować sytuacje, bo wymowne dialogi załatwiają sprawę.

Były jednak momenty, kiedy miałam już dość tej książki, szczególnie jeśli szło o retrospekcje związane ze znajomością z Benem ( nie zdradzę kim on jest, sama sobie przeczytaj). Z początku też panował chaos, którego totalnie nie ogarniałam. Na całe szczęście, szybko wraca się do komicznych sytuacji z życia agencji, co zniwelowało te nużące momenty i inne negatywne odczucia.

Bądź, co bądź książkę „W szpilkach na tropie” czyta się szybko i sprawnie, dzięki prostemu językowi, lekkiemu stylowi autorki czy wielu pociesznym sprawom. Aaa, zapomniałam dodać, że cała ta historia jest oparta na faktach. Wydaje mi się jednak, że powieść jest skierowana bardziej do kobiet, niż do mężczyzn, więc bez problemu odnajdziesz w niej coś dla siebie. Sięgnęłam po nią z czystej babskiej ciekawości, bo musiałam wiedzieć, jak to kobiety zostają detektywami.

W skrócie, jeśli nadal intryguje Cię z czym stykają się pracownice Damskiej Agencji Detektywistycznej i chcesz się pośmiać, to zasuwaj do księgarni, biblioteki czy koleżanki, zdobądź egzemplarz tej książki i zabieraj się do czytania :)

Moja ocena: 5-/6

Gatunek: Literatura współczesna/obyczajowa
Wydawnictwo: Literackie
Ilość stron: 296


6 komentarzy:

  1. Zawsze fascynowali mnie detektywi i ich metody pracy, a skoro tutaj dodatkowo można się pośmiać i poczytać, jak w tym zawodzie radzą sobie kobiety, to jest to idealna pozycja dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do książki, tylko nie zraź się początkiem, który była czasami trochę nudny, ale potem się rozkręca :)

      Usuń
  2. Już sam tytuł brzmi dla mnie ciekawo i zabawnie. Od razu w myślach mam blondynkę w różowym płaszczu,okularach i czerwonych szpilkach,która z lupą przygląda się odciskowi buta. Może lekko przesadziła moja wyobraźnia,ale sam pomysł na książkę dosyć fajny. Kobiety ,które mają swój własny interes miłosno-kryminalny (jeśli mogę to tak nazwać). W wolnej chwili wezmę się za tą książkę. Wydaje się idealna na relaksujące wieczory z książką,kiedy potrzeba odpocząć z promyczkiem humoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rebecce brakuje sporo do różowego płaszczu itp, ale pozycja należy do dość ciekawych.

      Usuń
  3. Pamiętam gdy czytałam tą książkę i miałam bardzo mieszane uczucia. W recenzji stwierdziłam, że to raczej scenariusz na film niż dobrze przygotowana książka i... Autorka odpowiedziała, że faktycznie na podstawie "Szpilek..." ma właśnie film powstać. Tak więc mam nadzieję, że ubawisz się przy nim tak jak przy książce ;)

    www.mocnosubiektywna.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo film może być faktycznie dobry. Książka była momentami nudna, zabawna, irytująca i intrygująca. Jednak po jej zakończeniu stwierdziłam, że w sumie nie jest źle.

      Usuń

Jeśli lubisz mojego bloga, to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza :)