sobota, 13 stycznia 2018

"PROKURATOR" PAULINA ŚWIST [RECENZJA]


„Daruj sobie. Skończyliśmy przebieranki. Nie jesteśmy Romeo i Julia. Po prostu jebaliśmy się parę razy. Teraz jesteśmy w pracy i dla ciebie jestem panem prokuratorem, a ty kolejnym problemem do ogarnięcia.”

Wiedziałam jaką opinię publiczną otrzymała ta książka, dlatego się nią tak bardzo interesowałam. Niemal każdy pisał o pierwszej, debiutanckiej powieści Pauliny Świst w samych superlatywach. Czy faktycznie to jest aż tak dobra powieść, która potrafi podbić serce każdego czytelnika? 

Zaraz po premierze, a nawet na chwilę przed, pojawiło się w Internecie sporo plotek, kim jest autorka, czy to tylko pseudonim Remigiusza Mroza, czy Paulina naprawdę jest Agnieszką Lingas-Łoniewską? A tak na prawdę autorką jest polska adwokatka, która postanowiła pisać pod innym, fikcyjnym nazwiskiem, ze względu na jej pracę. Jednym z powodów jest spora ilość ostrych scen łóżkowych oraz cięty język, jak również „naginanie” prawa w fabule. Może właśnie dlatego, powieść nie jest banalna, nudna czy przewidywalna. Ale do tego powrócę za chwilę.

Swój egzemplarz wygrałam w konkursie. To by nie było nic niezwykłego, gdyby nie fakt, iż cholernie długo czekałam na swój egzemplarz i to na dodatek przyszedł cały mokry i zniszczony przez kuriera. Pierwszy zaginął w akcji, czyli podczas dostarczania. Tak więc, długo byłam wściekła na tego kogoś, kto pakował i wysyłał książkę konkursową, bo nie lubię, kiedy ktoś nie dba o książki. Dlatego też odłożyłam tą pozycję na półkę, gdzie w spokoju sobie miała wyschnąć. Z czasem jednak wena do czytania wróciła, więc postanowiłam nadrobić zaległości.

Sama okładka mówiła, że fabuła może być naprawdę świetna i tak też było. Opis na tylnej części zdradzał wiele, ale wystarczająco, by zaintrygować i zachęcić do czytania. Przemogłam się. Zaczęłam czytać. A raczej pochłaniać. Bardzo szybko zawładnęła moim wolnym czasem. Nie mogłam się od niej oderwać. 

Pierwsze wrażenie jakie odniosłam wyobrażając sobie Kingę, nie było najlepsze, choć uczucia miałam mieszane. Pierwsza scena w łóżku była tak intensywna i niejasna, że myślałam iż to scena gwałtu. Ale to było mylne odczucie. Po kilku kartkach wszystko się wyjaśniło. Pan prokurator był próżnym, wrednym i bezczelnym skurwysynem, który traktuje kobiety jako przedmiot do bzykania. Nie sprawiał wrażenia gościa, którego można polubić. Ale i to z czasem zaczęło się zmieniać. Ale, żebyście mnie dobrze zrozumieli. Nie zmienił się w nudnego, przesłodzonego adoratora, co to to nie. 

Co chwilę na scenie pojawiają się kolejne persony, dodając szczyptę realizmu i emocji. Niczym w książkach Davida Baldacciego, nagłe zwroty akcji, to chleb powszedni. Pomimo nieprzewidywalnych wydarzeń i zaskakujących faktów, wszystko było zrozumiałe i jasne. 

Powiem, że ten debiut był naprawdę bardzo udany. Mogę z czystym sumieniem porównać pióro Pauliny Świst do poziomu Baldacciego czy Grishama, co tylko potwierdza fenomen pisarki. Treść powieści „prokuratora” nie zawiedzie zagorzałego fana dobrej książki sensacyjnej, bo to właśnie do tego gatunku przypisałabym tą pozycję. Jest bardzo dobra i godna polecenia. Trzyma w napięciu, a o to właśnie chodzi w dobrej sensacji.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Prokurator
Autor: Paulina Świst
Gatunek: Powieść sensacyjna
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 320

3 komentarze:

  1. Jak widzę są różne opinie, częściej chyba czytałąm mniej pozytywne, ale jak widać książka jednak ma swoje plusy. Ja i tak z chęcią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też się spotkałam z różnymi opiniami. Ale wbrew pozorom, to całkiem dobra książka :)

      Usuń

Jeśli lubisz mojego bloga, to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza :)